Dzieci Jamesa Browna
Rozmowa z Mirkiem Kluge instruktorem brekdance w MDK "Południe"
 

 
 


    Prowadzisz jedną z najciekawszych, a na pewno najbardziej widowiskową sekcję wśród tych działających pod patronatem MDK Południe. Wasze występy zawsze gromadzą największą publiczność.

    
Ludziom się to podoba bo to jest coś innego. Kiedy chłopcy kręcą się na głowach starsi widzowie robią wielkie oczy. Bardzo pomógł nam występ tancerzy breakdance przed Ojcem Świętym w Watykanie. Można powiedzieć, że Papież otworzył drzwi hip hopowi na salony. Jesteśmy postrzegani już nie jako chłopcy skaczący na głowach, ale jako część kultury.

    Przenosicie klimat amerykańskich ulic wielkich miast na festyny w Zarzeczu czy Murckach.

     
Idea jest taka żeby chłopcy rozładowywali swoje spory nie poprzez bicie się ale przez taniec. Tak to było na nowojorskich ulicach kiedy breakdance zaczynał istnieć i tak jest teraz. Stąd nazwy najważniejszej imprezy tanecznej czyli Battle Of The Year (Bitwa (pojedynek) Roku) . Jest tam tez agresja, jest ostro, wyzywający nie lubią się, nienawidzą ale walczą nie na pięści lecz taneczne kroki. I to jest w tym najlepsze. „Masz coś do mnie to choć, wyskocz na batelkę”. Nigdy nie na pięści, zawsze taniec, czasami jakieś gesty i słowa. Kultura breaka jest taka, że nie ma podziałów na to czy ktoś jest ze Śląska czy z drugiego końca Polski.


     Powiedz coś więcej o tej imprezie.

     
Najpierw są eliminacje w poszczególnych częściach świata. W tym roku eliminacje dla Europy Wschodniej odbywają się w Polsce. Ta ekipa która je wygrywa awansuje do finału międzynarodowego, który w tym roku jest w Niemczech, w październiku. B.O.T.Y są to nieoficjalne mistrzostwa świata breakdance.


     Jaka jest tajemnica kręcenia się na głowie?

     
To jest dosyć trudne do nauczenia się. Początki są najgorsze trzeba mieć odpowiednia czapkę, być bardzo wyćwiczonym i mieć dużo odwagi. Teraz coraz częściej chłopcy kręcą się na plastikowym kasku. Ale przeważają czapki, na których łatwiej jest się kręcić.
Potocznie breakdance kojarzy się z kręceniem się na głowie z jakimiś akrobatycznymi figurami. Ale to się zmienia. Akrobacje odeszły na bok, teraz liczy się oryginalność czyli styl, taneczność, kroki, rytm, ogólnie rzecz biorąc jurorzy zwracają uwagę na indywidualność. Jest cos takiego jak „ksero”, kopiowanie tego co już ktoś zatańczył, wygwizdywane przez publiczność, a przez jurorów źle oceniane. Podrabianie numerów, trików które ktoś wcześniej wymyślił i zatańczył to śmierć dla Bboya.
 

    Gdzie Ty spotkałeś się z breakdance, jak to się zaczęło?

    
W Polsce wyglądało to słabo, bardzo długo. Dopiero teraz, od 2 lat ruszyła moda na breakdance. Są organizowane turnieje. Muzyka, akcesoria, clipy, turnieje praktycznie nic takiego u nas nie istniało. Jak ja zaczynałem nie było szkółek, grup w domach kultury, że ktoś tańczy i ma swojego instruktora. Podpatrywaliśmy i powtarzaliśmy to co pokazywała telewizja a było tego niewiele. Czas nauki o wiele dłuższy nie miał nam kto przekazać tajników, podpowiedzieć jak opanować figurę szybciej, unikając kontuzji. Mamy szczęście, że mamy tu takie warunki. Nie wszędzie chłopcy mogą mieć salę i sprzęt, ćwiczą najczęściej na klatkach schodowych lub dworcach kolejowych.

    Jak długo trzeba ćwiczyć, żeby móc powiedzieć o sobie, jestem Bboyem?

    
To jest bardzo trudy taniec. Nie bez powodu nazywa się przecież taniec-połamaniec. Najtrudniejsze są figury, bo żeby je opanować to trzeba ćwiczyć od pół roku do dwóch lat. No i kontuzje. Z tanecznego pojedynku wychodzi się najczęściej nie mniej poobijanym niż z ringu bokserskiego, a kontuzje to stały element breakdance. Styli i kroków łatwiej się nauczyć. Dlatego coraz więcej osób zaczyna od tych dwóch elementów breaka bo po roku już coś sobą reprezentują. Rozróżniamy trzy rodzaje tancerzy: stylowcy – mistrzowie wyrafinowanych kroków, powerowcy – którzy zazwyczaj robią tylko figury i kilka kroków, i elektro boogie – sposób tańca który już powoli zamiera, a który pamiętamy z pierwszych clipów pokazywanych w telewizji, białe rękawiczki, maski ninja, sznurki z butów wystające.
Nie jest tak ze jest ktoś potrafi wszystko dobrze i powery i jest świetnym stylista i kogoś tańczy electro boogie. W każdej grupie tańczącej jest podział na zajmującego się konkretną widać to na teledysku „Like This” Run DMC.

    Czy jest jakiś krok, figura, której opanowanie daje tancerzowi szczególne uznanie śród innych b-boyi?

     
Koło Thomasa to jedna najtrudniejszych figur. Polega na obracaniu się wokół własnej osi na samych rękach. Jest też Tweester, szczyt jeżeli chodzi o skale trudności, monteverest każdego b-boya. Nie wiele osób w Polsce potrafi zrobić tę figurę. Kiedy pierwszy raz to zobaczyłem na teledysku myślałem, że jest zmontowany, praktycznie nie możliwe do wykonania.


     Bboy kojarzy się z chłopcem z kartonem?

     
Mówisz o beat street, czyli ulicznych pojedynkach. Boom box, kartony, czapka, bandaże na głowie i całym ciele, ciuchy nie za bardzo eleganckie. W czasie wakacji to częsty widok na nadmorskich deptakach. Taniec na ulicy to początki breakdance.
Teraz coraz częściej na zawodach robi się choreografie. Breakdance powoli zaczyna wygląda jak teatr, jak balet. Wszyscy robią jednakowe przedstawienia do przygotowanej wcześniej muzyki. Moim zdaniem trochę za bardzo skręca to w stronę sceny a przecież tutaj najważniejszy jest klimat miejskiej ulicy.

     Nie zauważyłem żeby na waszych występach pojawiały się dziewczyny?

     
Dziewczyny ćwiczą breakdance, niekiedy jest nawet na turnieju organizowana jest osobna kategoria dla nich, b-girls. Dziewczyn jest mało ponieważ szybko rezygnują. Kroki owszem, ale jeżeli już maja ćwiczyć cos bardziej skomplikowanego to albo siły nie starcza, albo zbyt bolesne. Bo breakdance to też obicia, obtarcia, siniaki. Dziewczyna, która kreci się na głowie to jest bardzo rzadki widok wywołujący wielki podziw wśród tancerzy. Na razie w sekcji w Podlesiu jest z nami siedem dziewczyn, które chcą tańczyć głównie opiera się to na krokach i stylach. Trochę akrobatycznych rzeczy, gwiazdy, mostki. Zapraszamy serdecznie dziewczęta do nas.

     Czy trzeba mieć jakieś specjalne predyspozycje do tańczenia?

     
Ćwiczyć może każdy. Trzeba być dobrze rozciągniętym i mieć trochę siły. Jednak nie jest to łatwe. Przychodzą różne osoby na treningi, w różnym wieku i gdybym miał stwierdzić ile z nami zostanie to na 50 będzie to jedna osoba. To nie jest tak, że ktoś przyjdzie, dwa miesiące poćwiczy i już może iść na dyskotekę, popisać się przed dziewczynami. Naprawdę trzeba włożyć wiele pracy żeby sobą coś reprezentować.


SŁOWNICZEK TRUDNIEJSZYCH WYRAZÓW:

batelka –
potoczna nazwa tanecznego pojedynu; spolszczenie od ang. batlle (bitwa, bój).
B-Boy; B-Girl –
nazwa to skrót od breakdance boy, girl. Pierwszy raz urzyty przez legendarnego dla kultury hiphopu DJ’a Kool Herc, który w ten sposób nazywał pierwszych tancerzy.
„Beat Street” –
kultowy film dla każdego tancerza i hiphopowca. Zawiera legendarną scene bitwy między dwoma składami NY City Breakers i Rock Steady Crew.
B.O.T.Y –
Battle Of The Year, najważniejsza impreza w świecie breakdancu.
James Brown –
twórca muzyki funk. Jego styl tańczenia był inspiracją dla pierwszych bboyi. Teraz żaden turniej nie może odbyć się bez jego muzyki.
power moves –
figury gimnastyczne wykonywane przez B-boyi podczas tańca. Jako inspirację do ich powstawania posłużyły filmy kung-fu z Brucem Lee bardzo popularnych w latach 70.
uprocking –
różnego rodzaju kroki (footwork), które zaczeli dodawać do początkowo improwizowanego tańca pierwsi Bboye z Brooklynu.
 

Rozmawiał Błażej Roguz