40/40  Rozmowa z Tomkiem Królem autorem świetnych fotografii których wystawę możemy oglądać do 19 czerwca w MDK „Południe” w Piotrowicach.

 

 
 

 Kiedy zaczęła się u ciebie fascynacja fotografią?

  To raczej nie fascynacja. Tak naprawdę  moją pasją są góry. Wszystko zaczęło się kiedy od rodziców na 18 urodziny dostałem Zenita na ówczesne czasy sprzęt - potęga. Miałem go zawsze w plecaku podczas górskich wędrówek. Szybko zainteresowałem się slajdami. Wtedy na polskim rynku fotograficzny rządziła niepodzielnie NRD-owska firma ORVO. Sęk w tym, że te materiały traciły po jakimś czasie kolory, więc z tego okresu niewiele zdjęć ocalało. W ogóle to jestem fotograficznym naturszczykiem z niewielkim teoretycznym przygotowaniem.

 Twoją górską obsesje świetnie widać na wystawie.

  Te zdjęcia to moje spojrzenie na góry. Cały wolny czas tam spędzam i im poświęcam. Każdy młody człowiek czymś się fascynuje co później zostaje na całe życie. Mój dziadek kiedyś postawił domek w górach żeby tam spędzić emeryturę , której niestety nie dożył. Zaczęło się od Beskidów później przyszła kolej na Dolomity i Alpy.Wraz z dziewczyną nie lubimy lata dlatego wyjeżdżamy na urlopy zawsze tam gdzie jest śnieg. Nie przepadamy też za tłumem. To jest powodem naszego niekonwencjonalnego sposobu podróżowania z dala od schronisk, wolimy spać w namiocie. To tez się wiąże z fotografią, bo żeby zrobić dobre zdjęcie to trzeba być gdzieś albo wcześnie rano albo późno wieczorem, więc nie ma sensu zatrzymywać się w schronisku, lepiej rozbić namiot, najlepiej jak najbliżej szczytu. Ta wystawa to zaledwie niewielka część tego co udało mi się w górach sfotografować, to 40 zdjęć którymi postanowiłem uczcić moje 40 urodziny.

 Przez jakiś czas nawet mieszkałeś w górach.

   Zaraz po szkole średniej wyjechałem i zamieszkałem w górach na dobrych parę lat. Ale stałe przebywanie w tym pięknym otoczeniu nie robi dobrze na wrażliwość na to piękno. Po prostu powszednieje. Pracowałem na Wierchomli w Beskidzie Sądeckim jako kucharz w schronisku które prowadził mój kuzyn. A teraz pracuje w dziale łączności na Kopalni „Wujek”.

 Stąd też twoja ksywka „telegraf”?

  Kiedyś pracowałem na centrali telefonicznej i z tego okresu pochodzi na ksywka. Wymyśliła ją koleżanka ze Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich jakieś 10 lat temu i tak już zostało. Teraz jestem chyba bardziej znany jako Telegraf niż Tomek Król.

 Twoje zdjęcia ukazały się m.in. w „National Geographic”. Czy znalazły się na wystawie?

  Niestety nie. Na wystawie postanowiłem pokazać tylko fotografie górskie a zdjęcie z „NG” to była zeszłoroczna okładka mapy Bałtyku. Na zdjęciu jest zamek startujący w konkursie na budowlę z piasku. Mogliśmy je zobaczyć w pokazie slajdów podczas wernisażu wystawy.

 Fotografie pełne są intensywnych barw. Lubisz też chyba kontrastujące ze sobą kolory?

  Uważam, że jeżeli już jest kolor to musi być intensywny, żywy. Pastele też mają swój urok ale wolę kiedy kolory kontrastują. Stąd też się bierze moje zamiłowanie do slajdów które dużo wcześniej przed pojawieniem się fotografii cyfrowej „podbijały” barwność i dawały efekt głębokiego koloru.

 Na Twoich zdjęciach, przynajmniej tych zgromadzonych na wystawie charakterystyczny jest brak ludzi.

  Nie uciekam przed ludźmi. Raczej staram się ich umieszczać na zdjęciach. Akurat prace, które są na wystawie rzeczywiście stronią od postaci a jeżeli już się pojawiają to jako przeciwwaga do gór, do ich potęgi wobec maleńkości człowieka. Lubię krajobrazy dlatego, że tam odpoczywam i ładuje akumulatory a krajobraz człowiekiem to krajobraz najpiękniejszy. Trudne jest skomponowanie takiej fotografii żeby człowiek nie dominował ale jednak coś znaczył

 Które góry są najbardziej fotogeniczne?

  Prościej oczywiście robić zdjęcia w górach które są „spektakularne”, monstrualne skały, zaśnieżone szczyty. A ja bardzo lubię Beskidy i w ogóle uważam, że są to najtrudniejsze do sfotografowania góry. W tym sensie najtrudniejsze, że właśnie w potocznej opinii są górami w których nic się nie dzieje. Wszystko jest łagodne, zalesione, rozmyte. Beskidy na pewno są tematem ciekawym z niespotykanym nigdzie indziej mnóstwem kolorów.

 Podaj proszę recepturę na świetne zdjęcie.

  Sposób na dobre zdjęcie jest prosty. Trzeba wszystko zebrać do kupy: dobre warunki pogodowe: przelewające się mgły, dobre światło i odpowiednio spakować na zdjęciu. Fotografie dla mnie jest malowaniem światłem. Jeżeli są świetne warunki do fotografowania to wena sama przychodzi i trzeba złapać za aparat.

 Kto jest Twoim fotograficznym mistrzem?

 

  Ansel  Adams. Autor czarno białych zdjęć gór. Był genialnym fotografem. Miał oryginalne spojrzenie i niezwykły talent w opisywaniu na zdjęciach gór.

 

 Jakiego używasz sprzętu?

 

  Nie mam cyfrowego aparatu bo na taki jak bym chciał mieć po prostu mnie nie stać. Moim aparatem jest lustrzanka Canon 30, aparat średniej klasy, półprofesjonalny do którego mam kilka obiektywów. Daje mi to czego oczekuję.

 

 Jesteś też skialpinistą. Opowiedz coś o tej ekstremalnej dyscyplinie sportu.

 

  Narciarstwo wysokogórskie to do czasu problemów z kolanami była również moja pasja. Startowałem z sukcesami w zawodach Pucharu Polski. Na przyszłych Igrzyskach Olimpijskich będzie to dyscyplina pokazowa. Skialpinizm polega w uproszczeniu na wspinaniu się z przypiętymi nartami  na górę a potem z niej zjeżdżaniu i tak na okrągło. Jest to fantastyczny sport. Narciarstwo z czasów kiedy było bliższe naturze, sprzed wyciągów i kolejek. Jazda w puchu najlepiej żeby było stromo i między drzewami to fantastyczna przygoda. Bez stania w kolejce i uczucia że kogoś zaraz będziesz mieć na plecach.

 

 Podziel się jeszcze swoimi fotograficznymi marzeniami i planami?

 

  Oczywiście Himalaje. Ale zazwyczaj tak się zieje ze zdjęcia które miały wyjść jako wyjątkowe bo pokazywały wyjątkowe miejsca są nieudane. Kilimandżaro na pewno też z racji gdzie u podnóża jest sawanna na szczycie lodowiec. Zaskakujące potrafi być jak ludzie reagują na zdjęcia z Lędzin czy z murckowskich hałd, o których mówią, że są z Kanady odbijające się sosny w osadniku wody podsackowej a więc wcale nie trzeba nigdzie daleko jeździć. A plany to fotografie wieży ciśnień na Śląsku. Podupadające i piękne, monumentalne i strzeliste jak górskie szczyty.

Rozmawiał Błażej Roguz

Kliknij aby obejrzeć fotografie z wernisażu wystawy 40/40