Święta galeria    Rozmowa Georgijem Snopkovem  ukraińskim,  wybitnym malarzem od 5 lat mieszkającym w Polsce, którego prace ma w swoich zbiorach m.in. galeria Trietiakowska, a którego ikony mogliśmy oglądać w galerii piotrowickiej filii MDK „Południe".

 

 
 


 
Gim Forester przewodniczący Prawosławnego Bractwa Pokoju autor książki „Modlitwa z ikonami” stwierdził, że  ikony to teologia wyrażona obrazami.

  Rzeczywiście, ikony szczególnie te starożytne mają bardzo bogaty fundament teologiczny. Ważnym wydarzeń było narodzenie się ruchu ikonoklastów. Stworzyli oni teologiczny i teoretyczny kanon ikony nie tylko jeżeli chodzi o malarstwo sakralne ale w ogóle sztukę, która wtedy, na długo przed Odrodzeniem, górowała nad estetyką zachodu w ogóle nie będąc tam znana.

 Ikona jest w Kościele prawosławnym czymś więcej niż tylko świętym obrazem. Często można spotkać ze stwierdzeniem, że ikony są wrotami prowadzącymi do modlitwy.

  Powiedział bym, że w ogóle do duchowości. A przynajmniej jak nie wrota to okno, węższe i ciaśniejsze niż wrota bo nie każdemu do tej duchowości jest dane dojść.

 Dlaczego mówi się, że ikonę się pisze a nie maluje?

  Wzięło się to z języka rosyjskiego i ukraińskiego,  gdzie obraz to żywopis. Rozróżniamy w ten sposób malarza pokojowego który maluje ściany, od artysty malarza, który pisze obrazy i jest przez to szlachetniejszy.

 Czasami ikonotypiści są porównywani do Ewangelistów. Ich pędzel ma być prowadzony przez Ducha Świętego.

  To nie jest konieczny warunek, kontakt z aniołami lub ze świętymi, aby malować ikony. Oczywiście były takie postaci jak św. Bazyli, o których można powiedzieć, że byli w kontakcie z Duchem Świętym. Pojawiają się i dzisiaj ikontypiści, którzy próbują osiągnąć wyższy stopień świadomości, dotknąć Boga, ale to jest bardzo niebezpieczne. Żeby móc malować ikony trzeba się wykazać religijnością, żyć po bożemu. Dopiero po spełnieniu tych warunków można otrzymać błogosławieństwo od mnichów prawosławnych.

 A dlaczego ikon się nie podpisuje?

  A dlatego, że malarz nie jest autorem ikony. To nie jest wymysł człowieka to co znajduje się na ikonie. Autor idzie w swoim dziele za wskazówkami duchowymi i nie próbuje czegoś od siebie wymyślić. Ikona nie jest stworzona przez człowieka ale tylko przez niego zobaczona i można powiedzieć skopiowana. Osobowość malarza powinna być na uboczu. Malowanie ikon to rzemiosło ale rzemiosło święte, za którym stoi głęboka duchowość. Ważna jest też kolorystyka ikony i symbolika, która jest jakby jej językiem, bardzo bogatym i ciągle urozmaicanym.

 Który z artystów wywarł największe piętno na historii ikony stał się jej mistykiem?

  Może nie mistykiem, ale najprawdziwszym, zwykłym świętym był Andriej Rublow. Dzięki niemu ikona przeżywała swój złoty okres, była najwyższym poziomem sztuki. Jemu także zawdzięczamy grecką szkołę pisania ikon. No i oczywiście El Greco, hiszpański genialny malarz, który był Grekiem, wyrósł w tradycji prawosławnej więc zaczynał malowanie od ikon.

 Jaka jest historia ikony. Czy po latach komunizmu i tępienia przez władze wszystkiego co wiązało się z wiarą i religią ta tradycja jest w wciąż żywa?

  Wszystko zaczęło się w krajach prawosławnych pierwsze ikony pojawiły się w Rosji, na Ukrainie, Grecji, Armenii, Gruzji. W epoce Odrodzenia ikona przestaje być „modna”.  Na  początku XVII wieku pojawiają się pierwsze ikony na terenach I Rzeczpospolitej. Po XIX stuleciu ikona w Rosji zanika, pojawiają się takie nurty jak realizm, romantyzm ciążące ku  Zachodowi, szczególnie po reformach Piotra I. W czasach komunizmu ikona nie była zabroniona ale funkcjonowała bardziej na uboczu. Na ikonę stać było każdego nawet najbiedniejszego chłopa, który miał w chałupie zawsze jeden lub kilka wizerunków świętych. Było tak dlatego, że istniało mnóstwo pracowni, które zajmowały się tylko malowaniem ikon. Po rewolucji październikowej były zamykane, a nie raz malarzy tam pracujących rozstrzeliwano. Po ‘91 roku wszystkie te  pracownie znowu zaczęły funkcjonować, właściwie tradycja nie została przerwana, okazało się, że była ciągle żywa.

 Pan jednak swojej artystycznej drogi nie zaczynał od malowania ikon, wręcz przeciwnie z dala od malarstwa klasycznego.

  Ukończyłem Akademię Kijowską i całe życie pracowałem jako malarz. Zaczynałem jako realista, uprawiałem sztukę nowoczesną. Wtedy w podziemiu jako, że obowiązujący był jedynie słuszny socrealizm. Mieszkałem w Kijowie gdzie byłem zwykłym niezaangażowanym malarzem i wykładowcą a awangardystą byłem w Moskwie. Uprawianie socrealizmu i sztuki współczesnej było jak życie w dwóch różnych kulturach To było jak przeskoczenie z jednego kontynentu na drugi.

 Od 5 lat mieszka Pan w Polsce i chyba jest ona Panu bardzo bliska. Prosi Pan nawet żeby zwracać się do niego Jerzy a nie Gieorgij.

  Moja rodzina była związana z Polską i w Kijowie było mnóstwo Polaków z którymi miałem kontakt od dzieciństwa. W latach ’60 właściwie cała inteligencja ukraińska uczyła się polskiego ponieważ to było okno na świat. Szczególnie wasza ówczesna literatura i sztuka w ogóle. Czytam i mówię po Polsku biegle natomiast z pisaniem u mnie gorzej.

 Jakie ma Pan artystyczne plany?

  Ta wystawa podniosła mnie na duchu. Pracuje, mam setki pomysłów, może powstanie coś bliższego współczesności. Ikony to też takie malarstwo, w którym wiecznie czuje się niedoskonały więc poprawiam te stare i maluję nowe, mam głowę pełną obrazów. Tak było zawsze.

Rozmawiał Błażej Roguz

Kliknij aby obejrzeć fotografie z wernisażu wystawy ikon Jerzego Snopkova