|
Gim
Forester przewodniczący Prawosławnego Bractwa Pokoju autor
książki „Modlitwa z ikonami” stwierdził, że ikony to
teologia wyrażona obrazami.
Rzeczywiście, ikony szczególnie te starożytne mają bardzo
bogaty fundament teologiczny. Ważnym wydarzeń było
narodzenie się ruchu ikonoklastów. Stworzyli oni
teologiczny i teoretyczny kanon ikony nie tylko jeżeli
chodzi o malarstwo sakralne ale w ogóle sztukę, która wtedy,
na długo przed Odrodzeniem, górowała nad estetyką zachodu w
ogóle nie będąc tam znana.
Ikona
jest w Kościele prawosławnym czymś więcej niż tylko świętym
obrazem. Często można spotkać ze stwierdzeniem, że ikony są
wrotami prowadzącymi do modlitwy.
Powiedział
bym, że w ogóle do duchowości. A przynajmniej jak nie wrota
to okno, węższe i ciaśniejsze niż wrota bo nie każdemu do
tej duchowości jest dane dojść.
Dlaczego
mówi się, że ikonę się pisze a nie maluje?
Wzięło się
to z języka rosyjskiego i ukraińskiego, gdzie obraz to
żywopis. Rozróżniamy w ten sposób malarza pokojowego
który maluje ściany, od artysty malarza, który
pisze obrazy i jest przez to szlachetniejszy.
Czasami
ikonotypiści są porównywani do Ewangelistów. Ich pędzel ma
być prowadzony przez Ducha Świętego.
To nie jest
konieczny warunek, kontakt z aniołami lub ze świętymi, aby
malować ikony. Oczywiście były takie postaci jak św. Bazyli,
o których można powiedzieć, że byli w kontakcie z Duchem
Świętym. Pojawiają się i dzisiaj ikontypiści, którzy próbują
osiągnąć wyższy stopień świadomości, dotknąć Boga, ale to
jest bardzo niebezpieczne. Żeby móc malować ikony trzeba się
wykazać religijnością, żyć po bożemu. Dopiero po spełnieniu
tych warunków można otrzymać błogosławieństwo od mnichów
prawosławnych.
A dlaczego
ikon się nie podpisuje?
A dlatego, że malarz nie
jest autorem ikony. To nie jest wymysł człowieka to co
znajduje się na ikonie. Autor idzie w swoim dziele za
wskazówkami duchowymi i nie próbuje czegoś od siebie
wymyślić. Ikona nie jest stworzona przez człowieka ale tylko
przez niego zobaczona i można powiedzieć skopiowana.
Osobowość malarza powinna być na uboczu. Malowanie ikon to
rzemiosło ale rzemiosło święte, za którym stoi głęboka
duchowość.
Ważna jest też kolorystyka ikony i symbolika,
która jest jakby jej językiem, bardzo bogatym i ciągle
urozmaicanym.
Który
z artystów wywarł największe piętno na historii ikony stał
się jej mistykiem?
Może nie
mistykiem, ale najprawdziwszym, zwykłym świętym był Andriej
Rublow. Dzięki niemu ikona przeżywała swój złoty okres, była
najwyższym poziomem sztuki. Jemu także zawdzięczamy grecką
szkołę pisania ikon. No i oczywiście El Greco, hiszpański
genialny malarz, który był Grekiem, wyrósł w tradycji
prawosławnej więc zaczynał malowanie od ikon.
Jaka jest
historia ikony. Czy po latach komunizmu i tępienia przez
władze wszystkiego co wiązało się z wiarą i religią ta
tradycja jest w wciąż żywa?
Wszystko
zaczęło się w krajach prawosławnych pierwsze ikony pojawiły
się w Rosji, na Ukrainie, Grecji, Armenii, Gruzji. W epoce
Odrodzenia ikona przestaje być „modna”. Na początku XVII
wieku pojawiają się pierwsze ikony na terenach I
Rzeczpospolitej. Po XIX stuleciu ikona w Rosji zanika,
pojawiają się takie nurty jak realizm, romantyzm ciążące ku
Zachodowi, szczególnie po reformach Piotra I. W czasach
komunizmu ikona nie była zabroniona ale funkcjonowała
bardziej na uboczu. Na ikonę stać było każdego nawet
najbiedniejszego chłopa, który miał w chałupie zawsze jeden
lub kilka wizerunków świętych. Było tak dlatego, że istniało
mnóstwo pracowni, które zajmowały się tylko malowaniem ikon.
Po rewolucji październikowej były zamykane, a nie raz
malarzy tam pracujących rozstrzeliwano. Po ‘91 roku
wszystkie te pracownie znowu zaczęły funkcjonować,
właściwie tradycja nie została przerwana, okazało się, że
była ciągle żywa.
Pan jednak
swojej artystycznej drogi nie zaczynał od malowania ikon,
wręcz przeciwnie z dala od malarstwa klasycznego.
Ukończyłem
Akademię Kijowską i całe życie pracowałem jako malarz.
Zaczynałem jako realista, uprawiałem sztukę nowoczesną.
Wtedy w podziemiu jako, że obowiązujący był jedynie słuszny
socrealizm. Mieszkałem w Kijowie gdzie byłem zwykłym
niezaangażowanym malarzem i wykładowcą a awangardystą byłem
w Moskwie. Uprawianie socrealizmu i sztuki współczesnej było
jak życie w dwóch różnych kulturach To było jak
przeskoczenie z jednego kontynentu na drugi.
Od 5 lat
mieszka Pan w Polsce i chyba jest ona Panu bardzo bliska.
Prosi Pan nawet żeby zwracać się do niego Jerzy a nie
Gieorgij.
Moja rodzina
była związana z Polską i w Kijowie było mnóstwo Polaków z
którymi miałem kontakt od dzieciństwa. W latach ’60
właściwie cała inteligencja ukraińska uczyła się polskiego
ponieważ to było okno na świat. Szczególnie wasza ówczesna
literatura i sztuka w ogóle. Czytam i mówię po Polsku biegle
natomiast z pisaniem u mnie gorzej.
Jakie ma Pan
artystyczne plany?
Ta wystawa
podniosła mnie na duchu. Pracuje, mam setki pomysłów, może
powstanie coś bliższego współczesności. Ikony to też takie
malarstwo, w którym wiecznie czuje się niedoskonały więc
poprawiam te stare i maluję nowe, mam głowę pełną obrazów.
Tak było zawsze.
Rozmawiał
Błażej Roguz
Kliknij
aby obejrzeć fotografie z wernisażu wystawy ikon Jerzego
Snopkova
|