|
Czy
fraszka dzisiaj jest popularna?
Fraszka to jest gatunek popularny od czasów Mikołaja Reja, a
nawet wcześniej. Przywędrował z Włoch i na przestrzeni
dziejów w polskiej literaturze miał się znacznie lepiej niż
wiersz liryczny. Wcale nie jest gorzej dzisiaj. Tylko, że
fraszka, jak stwierdza wielu znawców literatury jest
najtrudniejszym gatunkiem literackim. Tu nieraz w dwóch
słowach trzeba zawrzeć po prostu całą treść - odkrywczą,
mądrą a jednocześnie dowcipną. W dzisiejszej polskiej
literaturze, łącznie ze mną piszących fraszki jest
piętnaścioro. Jest to na pewno gatunek literacki, który
najlepiej odzwierciedla charakter Polaków. Polacy lubią
pożartować, bawić się, lubią życie towarzyskie i wolą
krótsze utwory.
Kiedy
stał się pan fraszkopisarzem?
Tadeusz Kijonka to był człowiek, któremu dużo zawdzięczam.
Bo kiedy w 1970 roku przyniosłem mu do oceny moje wiersze
liryczne powiedział: “Te wiersze są młodopolskie czyli
niedobre natomiast
fraszki świetne.
Niech pan pisze fraszki” - Kijonka był tym, który
mnie odkrył, to znaczy powiedział mi,
który
rodzaj pisarskiego talentu posiadam. Chociaż oczywiście
przez jakiś czas za tę krytykę moich liryków go nie
znosiłem. Z początkiem lutego minionego roku ukazała się
antologia fraszki polskiej. Jest tam Jan Andrzej Morsztyn,
Wacław Potocki jest Sztaudynger, Lec i jest między nimi
Wierzchowski, co jest dla mnie wielkim zaszczytem.
Pisze
Pan fraszki na wszystko?
Nie próbowałem, ale pewnie, że można. Tylko, że tu jest
różnica między rzemiosłem a natchnieniem. A mnie ono
nawiedza w różnych miejscach. Nieraz na przystanku
autobusowym, w pracy, w nocy podczas snu. Wtedy muszę wstać
natychmiast chwycić za coś do pisania bo inaczej nie zasnę,
a rano jej nie powtórzę.
Potrafi pan być w swoich fraszkach autoironiczny?
Mam poczucie humoru i lubię napisać żartobliwie o sobie. Nie
jestem grobowo poważnym człowiekiem.
A jak
brzmi fraszka o Leszku?
O jest ich kilka, ale ja nie zapamiętuje fraszek. Teraz już
leci 15 tysiąc. Musiałbym mieć wielką głowę żeby to wszystko
spamiętać.
To
dziennie powstaje…
Nie wiem, bo są różnie dni czasami jedna a czasami 30.
Publikujê je w miesięczniku „Akant” gdzie powstał nawet
konkurs „Inspiracje Wierzchowskim”. Cieszy mnie, że moje
pisanie może w kimś wykrzesać poetyckie iskry.
Powiedział bym nawet, że ogień. Pana fraszki są raczej
monotematyczne - erotyka i swawola tu dominuje.
To są figle, nic co ludzkie nie jest mi obce. O miłości
nigdy nie jest za wiele napisane.
Rozmawiał Błażej Roguz
|